wtorek, 14 lutego 2017

Ludzie są zabawni

Magdalena znowu była spóźniona, przez ten cały stres zapomniała, o której powinna wyjść z domu, a autobus uciekł jej sprzed nosa. Tego dnia miała na drugą lekcję, po ósmej godzinie następował dziwny przeskok w rozkładzie jazdy, dlatego musiała czekać na kolejny środek transportu dość długo. Ostatecznie dotarła kwadrans po dzwonku.
Gdy wbiegała do budynku była pełna obaw. Dzień wcześniej pisała do Ivana. Chciała, aby poradził jej, jak powinna się zachować. Odpisał jedynie: „Rób co chcesz.” Zdążyła się przyzwyczaić do tego, że jej opiekun nadzwyczaj często miał ją w dupie, ale i tak w tamtym momencie miała ochotę do niego polecieć i poddać niezwykle wyszukanym torturom.
Schodząc po schodach do szatni jednocześnie ściągała kurtkę. Na dole czekała na nią pani Trzeciak, która była już dość wkurzona. Magda nie mogła przypuszczać, że kobieta była tak zdesperowana, że jeszcze kilka minut i sama pofatygowałaby się do domu dziewczyny. Nie obchodziłby ją żaden sprzeciw, demonica była jej potrzebna w szkole natychmiast.
Dyrektorka wyrwała jej kurtkę, po czym rzuciła ją sprzątaczce akurat pilnującej szatni. Złapała Madzię za nadgarstek i zaczęła ciągnąć w stronę schodów.
– Jak twoje ramię? – spytała po drodze.
– W porządku – odpowiedziała skołowana uczennica.
Dotarły pod salę gimnastyczną. Dyrka bez żadnych wyjaśnień wciągnęła nastolatkę do środka. Na sali znajdowali się wszyscy uczniowie oraz nauczyciele. Nikt nie zadał sobie trudu, aby poustawiać wcześniej ławki lub położyć wykładzinę. Ludzie po prostu stali lub siedzieli na podłodze. Odkąd weszła, nikt nie śmiał się odezwać.
– Dowiem się co się dzieje? – spytała Magdalena.
– W związku z wczorajszymi… Niecodziennymi wydarzeniami, chciałabym abyś wyjaśniła nam parę rzeczy – odpowiedziała pani Trzeciak.
– Nawet nie wiem, od czego miałabym zacząć – wyjąkała.
– Najlepiej od tego artefaktu! – podsunął ktoś z tłumu.
Dyrektorka oparła się o drzwi. Dziewczyna stała po środku sali zupełnie sama, nie pomagał też fakt, że z wyczekiwaniem wpatrywały się w nią prawie dwie setki par oczu. Panująca wokół cisza była nieznośna. Demonica czuła, że jest blisko utraty kontroli nad mocą. Odetchnęła głęboko. Skoro Ivan stwierdził, że może robić co jej się podoba, to miała zamiar opowiedzieć o wszystkim. Może i traktowaną ją jak ostatnią szmatę, ale ci uczniowie mogli wczoraj zginąć, jej zdaniem zasługiwali na to, aby poznać prawdę o niebezpieczeństwie jakie im groziło.
Podobna sytuacja miała miejsce w dziewiętnastym wieku, wtedy również kilkadziesiąt osób dowiedziało się o istnieniu demonów i było narażone na ich atak. Łowcy postanowili zapoznać ich z niebezpieczeństwem, jednocześnie grożąc konsekwencjami za zdradzenie tych tajemnic komuś niewtajemniczonemu. Ludzie byli wtedy rozsądniejsi, nie mieli również zaawansowanej technologii, dlatego bez trudu udało się utrzymać to wydarzenie w tajemnicy, teraz jednak ciężko było przewidzieć co się stanie.
W umysłach gimbo-licealistów mogły pojawić się jednak różne, dziwne pomysły, a wszechobecny dostęp do internetu stanowił dość spory problem. Stowarzyszenie nie rwało się do ogarnięcia tej sytuacji. Mieli odpowiednie wytyczne, jednak starcie z chmarą nastolatków wydawało się ich przerastać, dlatego postanowili zostawić gówniarzy samym sobie, po cichu sprawując kontrolę nad nimi. Stwierdzili, że Madzia sama to jakoś załatwi. Na korzyść działał również fakt, że niewiele osób wierzyło w istnienie demonów, w końcu nikomu nie udało się zrobić wyraźnego zdjęcia lub nagrania.
– Dawno, dawno temu… – zaczęła swój wywód Magdalena. – Gdy ludzie potrafili rozdzielić magię na dobrą i złą, po ziemiach polskich nadal latali poganie, a upadłym aniołom jeszcze chciało się cokolwiek robić, miało miejsce kilka bitew, od których zależał los tego świata. Istniało wtedy kilka demonów, które władały magią tak potężną, że bez trudu mogły rozsadzić tą planetę. Po wielu walkach, okupionych śmiercią prawie dziesięciu milionów ludzi, udało się ich pozbyć, jednak ich moc była niezniszczalna. Aby trzymać ją z dala od innych piekielników, każdą z pozostawionych energii zamknięto w artefaktach, które magowie ukryli głęboko pod ziemią. Ich położenie miało zostać na zawsze tajemnicą. – Zachowywała się tak, jakby prowadziła wykład. –Niestety ponad tysiąc lat później osłona jednego z artefaktów została uszkodzona i poczuły to wszystkie demony, które znajdują się poza piekłem. Na szczęście nie mogą poznać jego lokalizacji od tak, muszą najpierw trafić na trop, a ten są w stanie złapać nie dalej niż ćwierć kilometra od szkoły. To tyle.
– Dlaczego nas wcześniej nie ostrzegłaś?! – wrzasnęła jakaś dziewczyna.
– Pamiętacie, jak w marcu zeszłego roku wybuchła afera, bo ktoś zaczął rozwieszać po szkole ulotki z napisem: „Odejdźcie stąd szybko, jeśli wam życie miłe”? – podjęła demonica.
– Chcesz powiedzieć, że przez tydzień, każdej nocy, włamywałaś się do szkoły, aby rozwieszać te upiorne ulotki? – chciała się upewnić dyrektorka. – To by wyjaśniało, czemu monitoring wtedy wariował – zamyśliła się.
– Stowarzyszenie Łowców Demonów zobowiązało mnie do zachowania tajemnicy, wasze życie niezbyt się liczy, ważniejsze jest utrzymanie istnienia piekielników w tajemnicy. Poza tym, już wtedy nie byłam zbyt lubiana. Nawet jakbym próbowała z kimś o tym porozmawiać, to tylko bym się ośmieszyła – wyjaśniła. – Z tego co pamiętam, jakiś tuzin uczniów jednak postanowił zmienić szkołę, zawsze coś.
– W takim razie dlaczego teraz nam to mówisz? – odezwała się Justyna, która chodziła z demonicą do klasy.
– Cała szkoła już odkryła istnienie demonów, wczoraj dowiedzieliście się, że nosicie w sobie energię, która będzie przyciągać piekielników. Co macie zamiar zrobić z tą wiedzą? I tak macie przesrane. To wszystko.
– Opowiedz nam o demonach! – zawołał ktoś z tyłu.
– Teraz nagle chcecie mnie słuchać?! – oburzyła się. – Gdyby wcześniej ktokolwiek pozwoliłby mi dojść do głosu, nie tylko wyjaśniłabym, że nikomu nie zrobię krzywdy, ale opowiedziałabym o całym niebezpieczeństwie jakie wam grozi. Nie musiało wcale dochodzić co walki, moglibyście się o wszystkim dowiedzieć o wiele wcześniej. – Odpowiedziała jej cisza. – Co chcecie wiedzieć? – westchnęła po chwili.
– Jak się bronić?
– Demony można zabić na wiele sposobów, wszystko zależy od rodzaju, a tych jest kilka tysięcy. Jest również jedna uniwersalna metoda – podjęła. ­– Najlepszym sposobem jest zniszczenie serca. Na waszym miejscu jednak nie brałabym się za to. Piekielnika można odstraszyć za pomocą symboli religijnych, takich jak krzyż, różaniec, czy woda święcona. Pomoże też modlitwa, o ile naprawdę wierzymy w Boga, do którego się modlimy. Względnie bezpieczne są też kościoły, tam są w stanie wejść jedynie demony od drugiego poziomu wzwyż…
– Skoro twierdzisz, że nasza wiara się myli, to dlaczego odstrasza demony?! – przerwał jej ksiądz katecheta.
– Bo właśnie chodzi o wiarę. Ludzie zawierzali swoje bezpieczeństwo bogom, wierząc, że ich religia ich ochroni i tak się stało. Prawdziwą siłą jest symbol, a im więcej ludzi w niego wierzy, tym jest potężniejszy.
– W takim razie dlaczego ty jesteś inna?
– Demony to istoty, które utraciły swą duszę, aby przetrwać, muszą pochłaniać duszę innych ludzi, dlatego są potępione, jednak jest wyjątek. – W tym momencie dziewczyna zawahała się. ­– Demony, które mają swoją własną duszę nie muszą zabijać. Można je rozpoznać przede wszystkim po skrzydłach upadłego anioła. Skrzydła zwyczajnych piekielników raczej przypominają te należące do smoka lub nietoperza.
– I tak właśnie jest z tobą? – spytała pani Tomaszewska, której nagle zrobiło się przykro.
– Zostałam po prostu przeklęta.
– A jaką mamy pewność, że nie wykorzystasz swojej mocy, by nas zabić?! – drążył Sasek.
Magdalena spodziewała się, że nic nie będzie w stanie dotrzeć do chłopaka, nie chciała jednak, aby jego wątpliwości rozsiały się wśród innych uczniów. Odwróciła się tyłem, odgarnęła włosy, następnie obciągnęła bluzkę, ukazując symbol na karku.
– To jest pieczęć łowców demonów – oświadczyła, po czym z powrotem zwróciła się twarzą do uczniów. – Nie mają zaufania nawet do takich jak ja, jeśli zabiję choć jedną osobę, ta pieczęć mnie powstrzyma, a łowcy się mnie pozbędą.
– Czyli nie wszystkie demony są złe? – niepewnie drążyła chemiczka.
– Nie są, i dotyczy to nie tylko tych, co zachowały swoją duszę. Sporo demonów to niewinni ludzie, którzy padli ofiarą piekielnych mocy. Piekło jest… Po prostu piekłem, niejeden stracił przez nie rozum. Wydaje mi się jednak, że demony z ludzkimi odruchami zdarzają się częściej, niż innym się wydaje. Jeśli chcą przeżyć na ziemi, muszą się żywić duszami.
– Próbujesz je rozgrzeszać?! – oburzył się ksiądz.
– Nie, chce je jedynie rozumieć. Istnieje różnica między potworem, który znajduje radość w mordowaniu ludzi, a piekielnikiem, który po cichu egzystuje na ziemi, żywiąc się raz na pół roku. Tego pierwszego zabiję bez wahania, temu drugiemu pomogę odejść bezboleśnie.
– Dlaczego to wszystko robisz? – spytała Malwina.
– Nie mam wyboru. Każdy demon, który zachował swą duszę, dostaje od łowców propozycję, albo się do nich przyłączy, albo będzie musiał pożegnać się z życiem. Poza tym, mam moc, dzięki której mogę chronić ludzi, więc chce jej użyć właśnie w tym celu.
– Powiedz nam coś jeszcze o demonach – poprosiła.
– Demony potrafią odebrać duszę na różne sposoby – zaczęła po chwili zastanowienia. – Mogą  opętać człowieka lub zagnieździć się w nim jak pasożyt. Najczęściej jednak zabijają bezpośrednio lub przez zesłanie choroby. Można też oddać swoją duszę dobrowolnie, ale to jest najgłupsze, co można zrobić. Nie wiadomo, co dzieję się z ludźmi bez duszy. Czasem sami stają się demonami, ale są to raczej nieliczne przypadki.
Człowiek, którego dusza zostaje sprzedana, zazwyczaj zmienia się w poddemona, jednak ten fakt jest znany tylko ofiarom tego systemu. Ani demony, ani ludzie nie zdołali jeszcze odkryć prawdy. Wie o tym tylko Bóg i niektóre anioły.
– Co się stało z magią? – spytała jakaś dziewczyna z trzeciej klasy.
– Serio? To was interesuje? – zdziwiła się Magda. – No dobra… Kiedy Europa była jeszcze pogańska, czary były całkiem normalną rzeczą. Gdy nadeszły czasy chrześcijaństwa, kościół doszedł do wniosku, że magia jest grzechem, ponieważ pochodzi od demonów. Po części mieli rację, aby posługiwać się czarną magią, trzeba było zawiązać pakt z piekielnikami. Jednak istniała jeszcze biała magia, a żeby nią władać trzeba było mieć wrodzoną moc, lub nauczyć się wykorzystywać energię zebraną w powietrzu, co wcale nie było łatwe…
– Wiesz, że to co mówisz to herezja? – przerwał jej ksiądz.
– Trudno, taka jest prawda. Najwyżej wyląduję na stosie, jakoś specjalnie mnie to nie rusza – odpowiedziała Madzia, wywołując przy tym chichot u niektórych uczniów, którzy jak zwykle nie potrafili uszanować powagi sytuacji. – Inkwizycja zabijała każdego czarodzieja, jaki im się napatoczył. Często wystarczyło być tylko spokrewnionym z jakimś magiem, aby spłonąć na stosie. Podobnie postępowano z innowiercami. Ludzie ze strachu przestawali praktykować czary, kto chciał być chrześcijaninem był do tego zmuszony. Energia, która przestała być używana, zniknęła z tego świata, a magiczne geny zostały mocno zredukowane. Stowarzyszeniu udało się odtworzyć część zaklęć z dokumentów, które cudem uniknęły spalenia przez inkwizycję. Niewielu jednak jest ludzi, którzy mają magiczne zdolności, dlatego walka z demonami jest taka trudna.
– Czym właściwie jest to stowarzyszenie? – dociekał katecheta.
– Magia zniknęła, a wraz z nią większość sposobów obrony przed demonami. W tym samym momencie wzrosła siła symboli. Kościół powołał Stowarzyszenie Łowców Demonów, aby tępili piekielników dostępnymi metodami. Zbyt często jednak występował między nimi konflikt interesów, dlatego organizacja dość szybko postanowiła się odłączyć. Więcej powiedzieć wam nie mogę.
– Jakie to wygodne – sarknął ksiądz Tadeusz.
– A wracając do czarów… – Magdalena zupełnie zignorowała swojego katechetę. – Jedna z gałęzi magicznych przetrwała do dziś, ironicznie jest to nekromagia. Inkwizycji nie udało się pozbyć najgorszego rodzaju, ale niemal całkowicie wytępili białą magię. Nekromanci specjalizują się we władaniu demonami przy pomocy piekielnych mocy. Żaden łowca demonów nie jest na tyle szalony, żeby próbować się tym parać. Oni właściwie też mogą chcieć zdobyć artefakt…
– Czemu ten artefakt jest taki cenny? – wtrąciła się pani Sokół.
– Jak już mówiłam artefakt zawiera moc demona, który był naprawdę niesamowicie potężny. Aktualnie każdy z was nosi w sobie odpowiednik siły trzech demonów średniej klasy. Wchłonięcie tej energii oznacza dla piekielnika trwały wzrost jego mocy. Razem z kadrą pedagogiczną, jest was ponad dwie setki, a cała ta moc stanowi mniej niż dziesięć procent potęgi artefaktu. Tyle chyba powinno wam wystarczyć. – Postanowiła zakończyć swój wywód. – Wiecie już co wam grozi, a to co z tym zrobicie zależy już tylko od was, głupotą byłoby jednak uciekać, lub rozpowszechniać te informację. Ja nie zostawię was bez pomocy nawet gdybym chciała. Na chwile obecną nie mam ochoty doprowadzać do swojej egzekucji – oświadczyła. – Naprawdę chciałabym już przerwać.
Dyrektorka skinęła głową. Ludzie powoli zaczęli opuszczać salę gimnastyczną, jednak Magda zauważyła, że jej klasa nie ruszyła się z miejsca. Uczniowie byli zajęci szeptaniem między sobą. Po chwili z tłumu wyszła wysoka blondynka, która była przewodniczącą klasy.
– Przepraszamy, zachowaliśmy się tak trochę jak chuje – powiedziała.
– Trochę? – zaśmiała się Madzia.
– Nawet bardzo – dodał Gruby, wszyscy od razu przyznali mu rację, wszyscy, prócz Saska.
– Przepraszacie mnie tylko dlatego, że boicie się, że zostawię was bez pomocy ­– stwierdziła demonica. – Nie zasługujecie na wybaczenie, ale właściwie to jest mi wszystko jedno, więc niech wam będzie.
Magdalena wyszła z sali, zostawiając za sobą skonsternowanych kolegów. Nie spodziewali się, że pójdzie im tak łatwo. Obawiali się zemsty godnej piekielnika, tymczasem demonica po prostu im odpuściła. Niektórym nawet zrobiło się głupio z tego powodu.
Dziewczyna skierowała się na drugie piętro. Gdy szła korytarzem, poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu, gdy się odwróciła, dostrzegła twarz Klary.
– Chodź z nami – poprosiła.
Nastolatka chodziła razem z Madzią do klasy. Miała tlenione blond włosy i dość mocny makijaż. Ubrana była w jasne jeansy, ażurową, różową bluzkę oraz skurzaną kurtkę. Wszystko oczywiście było markowe. Nie mogło być inaczej, skoro była rozpieszczoną panienką, której ojciec był właścicielem dobrze prosperującej firmy.
Za nią stały Justyna i Karolina, jej przyjaciółki o podobnym wyglądzie i statusie majątkowym, cała trójka wyglądała na zakłopotaną. Magdalena, wiedziona ciekawością, postanowiła przystać na propozycję i posłusznie poszła za nimi. Stwierdziła, że i tak gorzej już być nie może. Uczennice dotarły do pustej łazienki, Klara rozejrzała się, aby się upewnić, czy na pewno nikogo nie ma.
– Dlaczego mam wrażenie, że czegoś ode mnie chcecie? – podjęła Magda.
–  No dobra… – zaczęła niepewnie Karolina, bawiąc się przy tym pasemkiem swoich kręconych włosów. – Chciałyśmy szybko zajarać, ale okazało się, że wcięło nam gdzieś zapalniczkę. Stwierdziłyśmy, że może zechcesz nam pomóc.
Dla Madzi cała ta sytuacja wydawała się tak abstrakcyjna, że ledwo dała radę powstrzymać się przed wybuchem śmiechu. Demonica pstryknęła palcami, czym wywołała płomień na końcu kciuka. To była jedna z pierwszych sztuczek, jakich się nauczyła. Od kiedy jej mama starała się rzucić palenie, nie miała okazji tego robić. Dziewczyny, jedna po drugiej, odpaliły papierosy od demonicznego płomienia, po czym otworzyły okno aby nie nadymić w toalecie.
– U kogo robisz paznokcie? – Justyna starała się przełamać niezręczną ciszę.
– U nikogo, one zawsze tak wyglądają – odparła Magda.
– Serio?
– Tak, spójrz na to. – Dziewczyna rozprostowała palce, tym samym wysuwając swoje pazury.
– Ale faza… Mogę dotknąć? – zapytała Klara.
– Skoro chcesz…
Uczennica powoli zbliżyła dłoń, jakby bała się, że za ten czyn spotka ją kara. Ostrożnie przeciągnęła opuszkiem po jednym ze szponów Magdaleny, uważając przy tym by się nie skaleczyć.
– Jak to jest z tą twoją mocą? – spytała po chwili. – Dlaczego ona aż tak bardzo wariuje, że rozwala światło w szkole?
– Sama nie wiem. Właściwie od zawsze tak było – zamyśliła się.
– I nie jesteś w stanie nad tym zapanować?
– Kiedyś potrafiłam się lepiej kontrolować. Ciężko to wytłumaczyć. – Przerwała na chwilę, aby się zastanowić. – Moja moc utrzymuje się tak jakby za barierą, czuję to cały czas. Aby użyć magii muszę po prostu opuścić osłonę, ale żeby ją utrzymać, trzeba mieć czysty umysł, gdy emocję biorą górę, bariera robi się nieszczelna. Jeśli nie ukierunkuję tej energii, to dzieją się dziwne rzeczy. Z biegiem lat moja moc robiła się potężniejsza, dlatego coraz trudniej mi ją zatrzymać w sobie.
– Ale nie zrobisz nam krzywdy przez przypadek? – spytała podejrzliwie.
– Nie. – Madzia uśmiechnęła się. – Na tyle jestem w stanie nad sobą panować.
– Do tej pory jestem pod wrażeniem tego, jaki pogrom zrobiłaś wtedy na matematyce. – Karolina zaśmiała się. – Mina Małej Mi była po prostu genialna. Szkoda, że nikt tego nie uwiecznił.
– No, a Łysy to prawie narobił w gacie – dodała Klara. – Musisz być naprawdę potężna, skoro takie rzeczy wychodzą ci przez przypadek.
– A to oznacza, że przy tobie jesteśmy bezpieczne.
Ludzie są zabawni. Będą krzyczeć: „JP na sto procent” i nazywać policjantów psami, dopóki ktoś nie okradnie im domu. Będą wyzywać organizacje charytatywne od złodziei, dopóki sami nie skorzystają z pomocy darczyńców. Będą obrażać nastolatkę w ciąży i wymyślać jej od puszczalskich, dopóki nie dowiedzą się, że została zgwałcona. Będą wyśmiewać chorych i niepełnosprawnych, dopóki ich samych nie dopadnie choroba. Przykładów można podać wiele.
Tak samo było z Magdaleną. Była demonicą, odmieńcem, którego wszyscy nienawidzili i wyśmiewali. Teraz okazało się również, że jest jedyną osobą, która może zapewnić im względne bezpieczeństwo. Ludzie nagle uznali, że jest jedną z nich, część z wdzięczności, część ze strachu przed brakiem jej ochrony. Jednak większość zmieniła zdanie, gdy poznała całą jej historię, poza tym mieli świadomość tego, że jej potrzebują. Momentalnie zapomnieli o tym, co działo się jeszcze dwa dni temu. Co z tego, że gnębili właściwie niewinną dziewczynę? Co z tego, że osądzili ją, nawet nie próbując jej poznać? Przecież teraz wszystko było już w porządku. Niemal każdy uznał, że w ten sposób został rozgrzeszony ze swoich win. Ludzie często bywają gorsi od demonów.



No żesz kurwa w dupę jebany mać!!! Dzisiaj orzeczono rozwód, wiecie z czyjej winy? Obojga!!! Bo sąd nie waży win, a 2% winy leżało po stronie mamy. Wiecie co było jej winą? Że w domu nie jadaliśmy wspólnych posiłków, a ojcu na tym zależało. Dokładnie tak powiedziała sędzia, a to, że ojciec zdradził, w ogóle się nami nie przejmował ani nie robił nic domu się nie liczy. To, że mama pracowała i zajmowała się dziećmi, gdy on odpoczywał też się nie liczy. To, że mama (jak nie była pracy) jadała z nim te pierdolone obiady nie ma znaczenia, bo dzieci śmiały jeść zaraz po powrocie ze szkoły, nie czekając aż się wszyscy zbiorą. Biednemu tatusiowi brakowało miłości. Mama poświęcała mu tyle czasu ile mogła, ale dla niego to za mało. To jest chore. Adwokat mamy stwierdził, że to skandal i będzie składać apelację. Jeśli znowu trafi się taki pojebany sędzia, to chyba pójdę wysadzić budynek sądu w powietrze. Skoro araby mogą, to ja też.
Nie będę się rozpisywać na temat rozdziału, bo jestem za bardzo wkurwiona. Odpowiedziałam na wszystkie wasze pytania, na jakie mogłam odpowiedzieć. Sporo dodałam też od siebie, informacji jest cholernie dużo, ale u mnie po prostu wszystko musi się zgadzać. Do każdej pierdoły potrafię dorobić ideologię, to taki rodzaj pedantyzmu, mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Może być ciężko przez to przebrnąć, ale na logikę, właśnie coś takiego powinno mieć miejsce po ataku demonów.
Z okazji pieprzonych walentynek postanowiłam stworzyć rysunek. Bluzka jest źle pocieniowana, pasemka odpierdalają co chcą a tło wygląda jakby było robione w paincie, ale przynajmniej jest.
Na koniec dodam jeszcze jedno:
KURWA MAĆ!!!


12 komentarzy:

  1. Kilka błądzików ;)
    "wygładzinę" - wykładzinę
    "na to aby poznać" - przecinek przed "aby"
    "lad" - lat
    "później osłona" - przecinek pomiędzy wyrazami
    "magiem aby" - przecinek pomiędzy wyrazami
    "rozejrzała się aby się upewnić, czy aby na pewno " - przecinki przed słowami "aby"

    W końcu przybyłam :D
    Rozdział zajebisty!!! Tak przyjemnie, płynnie i szybko (niestety) się go czytało. Ta cała prelekcja na sali, była zarąbista. Wyobrażałam sobie miny tych wszystkich małolatów i chciało mi się trochę śmiać. Tu szok, tam zdziwenie, Sassek z miną wyjebania na wszystko xD trochę fascynacji, niektórzy ze strachem... heheh
    I bardz, ale to bardzo podobały mi się dwa ostatnie akapity odnośnie pokręconej natury ludzkiej. I całkowicie w 234567% się z Tobą zgadzam. Ludzie narzekają, wyzywają i mają wyjebane praktycznie na wszystko, tak naprawdę każdy jest egoistą i do póki mu się koło dupy nie zapali, będzie widział siebie i teren wokół, który widzi. Oczywiście nie wszyscy są aż tacy, ale zdecydowana większość... Na Anioła, szkoda słów. Urzekł mnie ten ostatni fragmnet :)
    Najbradziej mi się śmiać chciało z tych dziuń, które zaciągnęły Magdę do kibla "wcięło nam zapalniczkę". Gardzę, naprawdę gardzę, osobami, które palą. Moja bardziej stuknięta część umysłu podsuwa mi pomysł, że może od tego piekielnego ognia dostaną raka płuc. Przestaną palić, zatruwać życie innym (nie tylko chodzi mi o dym z papierosów heh). W ogóle, takie dziunie i aż dziw, że nie chwalą się e-papieroskami.
    Ciekawe jak teraz zaczną traktować Magdę. Czy jako bodyguarda? Równą sobie? A może w sposób "potrzebuję jej, więc będę miła, a tak nie będę się odzywać i zwracać na nią uwagi, niech sobie żyje"?
    I bardzo zaintrygowała mnie opowieśc o artefakcie. Była serio, super ciekawa i ważna. I w końcu mój głód wiedzy odnośnie tych bardziej sekretnych treści opo został zaspokojny :D sporo się dowiedzieć można z tego rozdziału, choć i tak wiele z pewnością nadal pozostaje tajemnicą dla nas, szarych czytelników heheh.
    Czuję jakąś akcję niedługo ;3
    I chcę Ivanka <3 uwielbiam tego sarkastycznego dupka ;*
    W ogóle ksiądz... Typowy klecha (choć jestem wierzącą katoliczką, śmieszy mnie takie "typowe" zachowanie księży niektórych, typu pan Tadzio). Ale nie jest złą postacią, jest dość zabawny :P
    Rozdział serio super! Przemyślany, dopracowany... anielski ;)
    Jest po drugiej w nocy i nie wiem, co miałabym jeszcze napisać... Ogólnie bardzo mi się podobało :) Jak dla mnie rozdzialik pro napisay ;)
    Czekam na więcej :D
    I wcale nie było nic zagmatwane, wszystko było dobrze ułożone i dotarło do mej mózgownicy xD

    PS: Odośnie notki pod rozdziałem... O żesz kurwa! :0 co to był za sędzia?! Szkoda, że się nie zapytał, czy nie miał wystarczająco miłości u kochanki. Pewnie, że możesz wysadzać, masz jeszcze większe prawo od arabów, jako obywatelka kraju xD. Serio, polski rząd, sąd i całe to dziadostwo to jakiś jebany stan umysłu. Życzę dobrego wyroku po apelacji prawnika.
    A art zajebisty ;3
    Ja tylko na kartkach umiem rysować Y^Y

    Pozdrawiam, weny i inspiracji :3
    anielskie-dusze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory, ale muszę zaspamić
      Byłam odwiedzającym nr 4,666 XDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    2. Błędy poprawiłam:)
      Według moich planów i obliczeń Ivan pojawi się w 13 rozdziale w retrospekcji i w 17 rozdziale, w obu będzie miał poważną rolę i możliwe, że rozdziały zostaną napisane z jego perspektywy. Mam nadzieję, że moja odpowiedź cię zadowoli:)

      Usuń
    3. Och... Tak mało Ivanka... Ale będę czekała :D

      Usuń
    4. Podpisuję się pod 1 częścią, ale z końcówką się nie zgadzam. Kto nam skończy historię Madzi, jeśli zamkną w kiciu autorkę? Hę? Albo co gorsza wysadzi się z sądem jak prawdziwy arab? No?

      O! I w moim głównym komentarzu nie wspomniałam, ale obrazek świetny. Więcej takich! Mam podobne podejście do walentynek xD

      Usuń
    5. Zaraz tam w kiciu... Co najwyżej w psychiatryku:P

      Usuń
  2. Świetny rozdział. Ciekawe wplecione informacje. Poczułam tylko zgrzyt jak ktoś wykrzyknął, że Madzia ma opowiedzieć coś więcej o demonach (pomijam, że to była moja prośba xD), ale nie przejmuj się. Znam ludzi, którzy robią tak samo, więc mimo że mi coś nie pasowało, to nie znaczy, że jest źle. Po prostu jestem dość uporządkowanym człowiekiem i nie wyskakuję z takimi pytaniami.
    Powiedziałabym , że dorabianie ideologii, jak to ujęłaś, jest bardzo dobre. Ciekawe informacje i w ogóle... Więcej tekstu do przeczytania, nie to co u mnie 1,5 strony w wordzie xD
    Mam nadzieję, że sytuacja z twoimi rodzicami skończy się dobrze :)
    Trzymam kciuki za Madzię i ciebie
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie
    smoczespojrzenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej no!!!
    Kiedy kolejny rozdział!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, to już miesiąc minął? Zabrałabym się za pisanie, ale mój laptop potrzebuje serwisu, od jakiegoś czasu nie działa w nim nic oprócz Google Chrome. Potrzebne jest formatowanie dysku, ale świadomość, że mam się obyć bez lapka przez 3 dni ciutkę mnie przeraża, więc odkładam to tak długo jak mogę.

      Usuń
  4. Czytam od kilku dni, bo już prawie zapomniałam...

    Wróciłam też do siebie więc zapraszam :)
    http://royal-love-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No fakt, dużo informacji było, ale w sumie wie się o co w tym wszystkim chodzi. Coś tam się w głowie rozjaśniło, tylko teraz pytanie, co dalej? Bo tak trochę fabuła jakby się skończyła w tym miejscu. Domyślam się, że teraz inne demony będą chciały dobrać się do artefaktu i Magda będzie się starała do tego nie dopuścić, ale czy tak planujesz?
    Czekam na dalsze rozdziały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie, to był dopiero wstęp do głównej historii.

      Usuń

Dziękuje za każdy komentarz. Zmotywują mnie one do dalszej pracy, więc zostaw coś po sobie drogi czytelniku. Bardzo interesuje mnie to, co myślisz o moim opowiadaniu.
Nie chce mi się tworzyć osobnej zakładki, więc jeśli chcesz zostawić swój link, to proszę bardzo. Pamiętajmy jednak, że istnieją granice dobrego smaku, a chamskie spamowanie będzie tępione jeszcze większym chamstwem.