niedziela, 10 lipca 2016

Prolog

Jestem narratorem, czyli demonem najniższej kategorii, a właściwie poddemonem. Moje istnienie opiera się na krążeniu wokół mojego żywiciela i gromadzeniu historii jego żywota. Można powiedzieć, że jestem narratorem nadwchszechwiedzącym, wiem niemal absolutnie wszystko. Czasem udaję, że coś mi umknęło i czekam na rozwój wydarzeń. Zdradzanie wszystkich faktów od razu jest nudne, a to, że znam wszystkie prawa tego świata nie oznacza, że je rozumiem.
Umarłam, mając tylko trzynaście lat, dlatego nie można wymagać ode mnie wybitnej inteligencji. Może i cztery wieki temu ludzie dojrzewali szybciej, ale ja jestem chyba wyjątkiem. Nie ma powodu, by to ukrywać. Rodzice nie raz zarzucali mi, że używam zbyt plebejskiego języka. Twierdzili, że dobrze urodzonej panience nie przystoi wyrażać się w ten sposób, ale teraz, gdy jestem już martwa, nikt nie zabroni mi potocznej mowy.
Z braku lepszych zajęć staram się przyswajać sobie zmiany, jakie ciągle zachodzą w świecie. Chcę być na bieżąco z ludzką mentalnością i obyczajami, w ten sposób mogę udawać, że wcale nie jestem niewidzialnym dla ludzi i demonów pomiotem. Skoro zostałam już skazana na tak beznadziejną egzystencję, to trzeba jakoś zabić czas, w końcu nie moja wina, że ukochana matka sprzedała moją duszę demonowi, w zamian za życie i zdrowie swojego najstarszego syna… Nie o mnie jest jednak ta historia.
Moim żywicielem jest siedemnastoletnia Magdalena. Dziewczyna chodzi do liceum i można by pomyśleć, że jest stereotypową, nietypową małolatą. Nic bardziej mylnego. Madzia jest również demonem. Jakby samo bycie nastolatką nie było zbyt trudne... Hormony buzują, a do tego dochodzi charakterek godny demona wojny.
Zaczęłam jej towarzyszyć jeszcze w życiu płodowym, gdy mój były właściciel rzucił klątwę na jej ciężarną matkę, właśnie wtedy przez przypadek powiązał mnie z Magdą. Zaklęcie było o tyle upierdliwe, że nie tylko zmieniło dziecko w demona, ale również zostało połączone z klątwą marnego żywota. Biedna Madzia od samego początku nie miała łatwego życia. Brzydszego dziecka w tej rodzinie chyba nikt nie widział. W szkole natychmiast została mianowana kozłem ofiarnym. Dopiero gdy zaczęła dojrzewać i przekształcać się w demona, jej ciało również się zmieniło. Jak przystało na prawdziwy pomiot szatana, stała się całkiem atrakcyjną kobietą, a im mniej była człowiekiem, tym słabiej oddziaływała na nią klątwa marnego żywota.
Obecnie Magda jest już całkiem potężna, niestety nie potrafi do końca zapanować nad swoją mocą. Wiele razy ujawniała się ona pod wpływem emocji. Nie łatwo jest ukrywać swoją mroczną naturę, zwłaszcza, że po latach gnębienia Madzia nie jest do końca stabilna psychicznie, i raczej nigdy już nie będzie. Magdalena ma po prostu przesrane od dziecka i to już się raczej nie zmieni.  Nie zostało jej nic, jak po prostu się do tego przystosować.


No więc mamy za sobą początek. Od dawna zbierałam się do publikacji tego opowiadania, teraz nareszcie mam czas i ochotę. Pomysł zrodził się w autobusie, w drodze do szkoły. Nim dotarłam na lekcję, w głowie miałam już zarys fabuły i pomysły na kilka pierwszych rozdziałów.
Co myślicie o narratorze nadwszechwiedzącym? Stwierdziłam, że to może być ciekawy pomysł. Historia demona, opowiedziana przez innego demona. Czemu nie? Głupsze pomysły już miałam. Mam nadzieję, że zechcecie ją poznać.

12 komentarzy:

  1. Naprawdę świetny pomysł! Raz też prowadziłam bloga o takiej narracji. Uczyłam się o niej w szkole, ale to było tak dawno, że nie pamiętam. Kojarzę tylko, że był trzy wersje - pierwszoosobowa (narrator w centrum opowieści), trzecioosobowa (narrator nie w opowieści) i właśnie ta, również trzecioosobowa, w której osoba mówiąca jest w opowiadaniu, ale nie w centrum.
    Ogólnie cały pomysł mi się podoba, część kojarzy mi się z opowieścią "Ja, diablica", która była naprawdę świetna!
    Pozdrawiam!
    Berw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś rok temu kupiłam całą trylogię, niestety nie miałam okazji jej zacząć.. A Jeśli chodzi o Katarzynę Miszczuk, to przeczytałam Szeptuchę, Drugą Szansę i Gwiezdnego Wojownika. Posiadam też Wilka oraz Wilczycę. Naprawdę lubię tą autorkę:)

      Usuń
  2. Kochana, tak oryginalnego pomysłu na opowiadanie to ja jeszcze nie widziałam. Żyję jednak tylko 20 lat, nie tyle co demonica narrator, która notabene zmarła dawno temu, a używa takiego słownictwa jak np. "gimbaza". Rozumiem, że nauczyła się tego od nowej żywicielki Madzi. Tak się składa, że na studiach mam mroczną Magdę, wiem bawi mnie ten zbieg okoliczności.
    Ciężko mi się czyta, gdy szablon jest taki mroczny, lecz o gustach się nie dyskutuje, a blog jest Twój toteż Tobie ma się podobać. Do demonizmu opowiadania pasuje jak najbardziej.
    Koniec rozpisywania się, zobaczę jak to będzie z tym pierwszym rozdziałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, masz ode mnie plusa za opowiadanie o demonach. U mnie też występują, więc piąteczka, dziewczyno!
    Trochę dziwnie się czytało takie wyrażenia jak "gimbus" z ust 400 letniego demona ale co tam. Jej typowo gimbusiarski ton wypowiedzi utrzymał historię w lekkim, żartobliwym tonie. Jest to dla mnie nowością, ale chyba mi się nawet spodoba.
    Pozdrawiam, Winter

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tu przez stronę projektu Stella i muszę przyznać, że sam pomysł tego, dlaczego narrator jest narratorem, jest bardzo interesujący. To może być ciekawe. Poczytamy, zobaczymy ;).

    Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to to, że jest tutaj tak ciemno, że czcionka zlewa się z tłem. Jeśli mi wolno, zasugerowałabym rozjaśnienie tej czerwieni, albo zastąpienie jej jakimś innym jasnym kolorem.
    Też dawno temu pisałam w takich ciemnych okolicznościach przyrody i dziwiłam się, na co ludzie narzekają, hah! :]

    No nic, lecę dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, już od jakiegoś czasu próbuję się zabrać za zmianę wyglądu bloga, tylko niezbyt mogę się do tego zmotywować.

      Usuń
    2. Pomyśl sobie o tym, ile osób może być ciekawych tego, jak piszesz, ale zrezygnuje wyłącznie przez fakt, że jest im niewygodnie czytać. Jedna trzecia? Połowa? Nawet jeżeli oglądalność miałaby ci dzięki temu wzrosnąć o 10%, to wydaje mi się, że jest to nie najgorsza motywacja.
      O wyglądowych sprawach pisałam sporo czasu temu, gdy zostałam o to poproszona - poczytaj, może akurat złapiesz chęci do zmian ;).

      Usuń
  5. Ojej, ojej! Stare to, bo z 2016, ale mam nadzieję, że autorka nadal żyje :D.
    Bo chcę wyrazić zachwyt i fascynację.
    Rzadko prologi są takie intrygujące. Racja, wielu autorów stosuje tajemniczy klimat na początek, ale bądźmy szczerzy - niewielu się to udaje. Większość "zerowych rozdziałów" jest taka sama, przereklamowana, udziwniona i nie wiadomo o co chodzi.
    U Ciebie też nie do końca wiemy, o co biega, ale w pozytywnym znaczeniu. Pomysł z narratorką nietypowy i ciekawy, to on mi mówi, żebym została dłużej.
    A, i widzę, że ktoś nade mną mówi o nieczytelności tekstu. Moim zdaniem jest ok :)
    Ja czytam dalej, a Ciebie, jeśli to przeczytasz, serdecznie pozdrawiam :)
    Tylko jedna uwaga/pytanie - co miałaś na myśli tu: "Dziewczyna chodzi do liceum, i można by pomyśleć, że jest stereotypową, nietypową małolatą." - w takim razie Magda jest stereotypowa (co oznacza po fakcie tyle, co typowa) czy nietypowa?

    Gwiazdogrod.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, umarło mi się na cztery miesiące, ale właśnie wróciłam, dlatego znów publikuję:P
      Szablon faktycznie był kiedyś nieczytelny i długo nie chciało mi się go zmienić, po to trzy dni zabawy z kodami, ale teraz jest już ok.
      "Stereotypowa nietypowa małolata" - znaczy, że innym mogło wydawać się, że pozuje na typową outsiderkę, która stara się być oryginalna. Tacy oryginalni ludzie zawsze są tacy sami:P
      Naprawdę się cieszę, że spodobał ci się prolog, i mam nadzieję, że nie zawiodę twoich oczekiwań.

      Usuń
  6. Cześć! ^^
    Jak widzę, blog jest nadal zawieszony, ale mam nadzieję, że jeszcze wrócisz. Uwielbiam motyw demonów, aniołów i innych nadprzyrodzonych pierdoł, ale chyba już Ci o tym pisałam, bo jak dobrze kojarzę, to już się kiedyś, gdzieś spotkałyśmy. Może gdzieś u mnie? Nieważne...
    Sam pomysł – że demon opowiada o życiu demona – ciekawy. A swoją drogą to i jestem ciekawa nie tylko historii Magdaleny, ale i towarzyszącego jej demona – raczej mało fajnie, jeśli matka sprzeda cię, bo woli twojego brata...
    Prolog przedstawia sobą zupełnie coś innego niż te, które czytałam do tej pory i zdecydowanie nie odbieram tego w negatywny sposób. Jest to jak najbardziej na plus, choć na temat samej historii nie jestem w stanie się wypowiedzieć – jeszcze.
    Będę wdzięczna, jeśli dasz znać, że żyjesz i masz zamiar dalej prowadzić to opowiadanie, bo nie chciałabym się wkręcić i nie przekonać się, jakie jest zakończenie.
    Pozdrawiam, Adna. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, przynajmniej na razie i mam zamiar nadal prowadzić swoje blogi, tylko że nie jestem w stanie się za to zabrać, dopóki nie ogarnę jak być studentem. Postaram się napisać kolejny rozdział jak najszybciej, ale nie jestem w stanie powiedzieć kiedy.

      Usuń
    2. Zachciało się studenckiego życia. ;)
      Trzymam za słowo, bo jak już pewnie zauważyłaś, nadrabiam powoli rozdziały i staram się zostawić coś po sobie mniej lub bardziej zrozumiałego.
      Tak więc jak to mawiają, nie daj się! Powodzenia na uczelni i obyś miała czas, żeby coś co jakiś czas skrobnąć. ^^

      Usuń

Dziękuje za każdy komentarz. Zmotywują mnie one do dalszej pracy, więc zostaw coś po sobie drogi czytelniku. Bardzo interesuje mnie to, co myślisz o moim opowiadaniu.
Nie chce mi się tworzyć osobnej zakładki, więc jeśli chcesz zostawić swój link, to proszę bardzo. Pamiętajmy jednak, że istnieją granice dobrego smaku, a chamskie spamowanie będzie tępione jeszcze większym chamstwem.